Witajcie!

Już od początku studiów miałem w planie zaprojektować i wykonać pojazd napędzany siłą ludzkich mięśni, do tego w miarę szybki z aerodynamiczną obudową. Początkowy plan zakładał budowę quada w tandemie, później na trajkę, a skończył się na dwóch kółkach i jednym siedzeniu ;)

Sam pomysł, to nie wszystko. Trzeba było znaleźć trochę materiałów, do tego plany itp. Spodziewałem się lekkiego zaparcia ze strony ludzi zamieszczających je w internecie, jednak się myliłem. Kto szuka, ten znajduje, a kto prosi, temu dają ;)

 

Spis treści:

1. Plany

2. Rozpoczęcie budowy

3. Fotelik

4. Montaż

5. Modyfikacje

6. Malowanie

7. Specyfikacja i podsumowanie

 

1. Plany


Po przeanalizowaniu wszystkiego, wybrałem jedno zdjęcie roweru, na którym bazowałem się budując nowy rower. Jest on wykonany w stylu lowracer'a, niemniej nie aż tak niskopodłogowego ;). Siedzisko jest na wysokości około 40 cm, co jest optymalnym wynikiem, jak na moje pierwsze podejście z nowym typem roweru.

A oto i rower bazowy:

 

2. Rozpoczęcie budowy


Mając już w głowie konkretny pomysł oraz bazę, pod którą będę robił własny pojazd, zabrałem się do pracy. Zbieranie części rozpocząłem już w maju 2013, polując na okazje na znanym serwisie aukcyjnym, poszukiwania części trwały dość długo, choć było warto. Oficjalnie ostatnia, podstawowa część przyjechała w połowie października.

Z racji tego, że nie dysponowałem odpowiednimi rurkami aluminiowymi, a tym bardziej spawarką TIG, którą to aluminium spawa się najlepiej, zmuszony byłem pozostać w standardzie stalowych rurek i profili, a całość spawać migomatem. Część rurek pozyskałem ze starych rowerów, co znacznie obniżyło koszty:

 

 

 

Po narysowaniu całego roweru na tekturce w skali 1:1...

 

 

... przystąpiłem do krojenia rurek i żmudnego dopasowywania ich do siebie.

 

 

Później przyszedł czas na spawanie... Nie było ciężko, ale zeszło bite 2 godziny z zegarkiem na ręku ;)

 

 

Niemal od razu zabrałem się do montowania najpotrzebniejszych części, takich jak stery, widelec oraz obydwa koła:

 

 

 

Jak ze wszystkim, nic nie jest idealne... Nie dysponowałem odpowiednim statywem do trzymania rurek, stąd małe rozbieżności geometryczne ramy. Po małym siłowaniu się z rurkami, doszedłem do naprostowania całej konstrukcji. Po oszlifowaniu spawów oraz zdarciu zewnętrznych warstw lakieru prezentuje się następująco:

 

 

W kolejnym kroku zabrałem się za profilowanie odpowiednich wzmocnień i podpór. Obowiązkowo trzeba było dać wzmocnienie przy główce ramy oraz pod fotelikiem. To drugie ma dwa zadania, wzmocnić ramę, a także dać miejsce zaczepu wspomnianego już fotelika.

 

3. Fotelik


Z zakupionego arkusza sklejki 15 mm wyciąłem dwa profile bazując się na pliku PDF znalezionym na forum.poziome.pl. Jak to w życiu bywa, nigdy dwa elementy nie są identyczne, dlatego musiałem im pomóc tarnikiem do drewna, aby choć trochę się spasowały.

 

 

Jak widać, udało się bez większych przeszkód ;) Potem przyszła pora na szlifowanie. Na pierwszy ogień poszedł papier ścierny o gradacji 60. Jako, że nie miałem szlifierki taśmowej, musiałem pracować ręcznie. Ciężko nie było, a efekt bardzo zadowalający. Oczywiście po 60-ce była 100 oraz 120.

 

 

Następnie wykonałem dwa łączniki. Wstępnie założyłem ułożenie głównych profili pod kątem tak, aby listewki na siedzisko lepiej pasowały. Założenie się udało, choć nie widać tego tak dobrze na zdjęciach.

 

 

Jak widać, dolny wspornik jest szerszy od górnego. Dolny ma szerokość 17 cm, a górny 13 cm. Na trzecim zdjęciu całość z trzema łącznikami.

 

 

 

Listewki na siedzisko wybrałem ze sklejki grubości 5 mm o szerokościach odpowiednio 2 x 60 mm oraz 2 x 23 mm. Na zdjęciu widać trzy szerokie listewki, ale jedna posłużyła jako zapas.

 

 

Po odpowiednim rozplanowaniu listewek, przyszła pora na docinanie. Na część podtyłkową oraz lędźwiową dałem listewki 60 mm, natomiast już spod części piersiowej, aż do końca oparcia poszły 23 mm.

 

 

Tak to wygląda z zachowaniem założonych odstępów (30 mm).

 

 

Kolejnym krokiem było zmiękczenie listewek w specjalistycznie zaprojektowanym do tego urządzeniu, które nosi nazwę 'garnek'. Dla ułatwienia sobie życia, wrzuciłem do środka koszyczek do smażenia frytek, co by sklejka nie namokła wodą, a parą wodną ;)

 

 

Zmiękczone listewki wyprofilowałem na obręczy 559 (podziękowania dla Goldena z forum.poziome.pl, za podsunięcie pomysłu z obręczą ;) ). Nie miałem nic innego, aby usztywnić wyprofilowaną sklejkę, dlatego użyłem dratwy. Brakowało nieco czasu na robienie zdjęć pomiędzy każdą deseczką, bo w czasie przyciskania, a później wiązania listewki akurat kolejna zdążała się zmiękczyć - produkcja szła sprawnie i bez kłopotów. Tak oto zostawiłem dwa koła z 12-oma listewkami do wyschnięcia.

 

SS851685

 

Po zakończonym suszeniu, porozcinałem wszystkie sznurki. Nie znalazłbym aż tyle cierpliwości, aby rozwiązać każdy z nich :P. Jednak po wydostaniu pierwszej listewki zobaczyłem taki oto obrazek. Nie wyglądało to za fajnie zważywszy, że listewki były już polerowane do lakierowania. Niemniej odrobina perswazji papieru ściernego 100 oraz 120 poradziła sobie z tym bez problemu ;)

 

 

Tak prezentują się wszystkie listewki po profilowaniu parą. Nie odkształciły się idealnie na kształt obręczy, ale taki łuk jest wystarczający. Niestety po profilowaniu okazało się, że jedna listewka miała mały ubytek w jednej z warstw, stąd to małe wgniecenie. Aby je dostrzec na gotowym foteliku trzeba się naprawdę przyjrzeć.

 

 

Montaż listewek szedł bardzo sprawnie, dzięki listewce dystansowej (30 mm), mogłem bardzo łatwo przykręcać kolejne poprzeczki. Do montażu użyłem wkrętów do drewna 2.5 x 16 mm. Mają małe łebki, a przy sklejce 5 mm, wkręcają się w główny profil na około 10 mm. Wystarczająco ;)

 

 

Całość wyszła następująco. Tutaj, jeszcze bez lakieru.

 

 

W końcu przyszła pora na lakierowanie. Zakupiłem 200 ml puszeczkę Vidaronu; lakieru bezbarwnego do drewna i zacząłem zabawę z pędzelkiem. Drewno ładnie nasiąka lakierem mimo tego, że ten jest dość gęsty. Pierwszą warstwę położyłem tego samego dnia, aby przez noc mógł wyschnąć.

 

 

Po wyschnięciu poszła druga warstwa na część siedziskową, po uprzednim przetarciu papierem 120. Różnica jest kolosalna, gdyż pierwsza warstwa lakieru uwydatnia wszelkie malutkie zadziorki na powierzchni listewek, które nie są przyjemne w dotyku. Po lekkim peelingu i kolejnej warstwie lakieru efekt jest świetny ;).

 

DSC 0363

 

Oczywiście nie można było pominąć kwestii tak ważnej, jak masa fotelika. Po 'zważeniu' na ręce wydawało się coś koło 2 kilo. Waga kuchenna pokazała magiczne 1600 gramów! Jak dla mnie, to świetny wynik. Gdyby zastosować sklejkę 12 mm na główne profile myślę, że masa zeszłaby poniżej 1.5 kg ;)

 

DSC 0351

 

4. Montaż


Tutaj jeszcze przed spawaniem wsporników, zarówno na główce ramy, jak i pod fotelikiem.

 

DSC 0361

 

Od ostatniego spawania nie zmieniło się za wiele, ale odpowiednie przemyślenia oraz dopasowywania rurek itp., zjadły trochę czasu. Niemniej, wyszło całkiem zadowalająco. Tutaj widać ramę wraz z kołami oraz przyspawanymi wspornikami (wzmocnieniami), rurką pod oparcie fotelika oraz sam fotelik. Mostek wsadzony tylko w celu łatwiejszego transportu roweru ;)

 

 

Kolejnym etapem był mostek, a dokładnie jego modernizacja. Mając już fotelik na miejscu mogłem dokładnie znaleźć pozycję kierownicy, a tym samym długość i kształt mostka. Początkowo miał być tylko przesunięty do tyłu (jak na zdjęciach wyżej), ale okazało się to kiepskim trafieniem. Potrzeba było drastycznie przedłużyć rurkę wpuszczaną w sterówkę widelca. Na całe szczęście, średnica tej rurki jest identyczna, co średnica kierownic (22,2 mm), wystarczyło wybrać jakąś prostą kierownicę i ją chlasnąć :P Skończyło się na tym, że pociąłem ponad połowę jednej kierownicy, ale wyszło całkiem zacnie. Poniżej na zdjęciu zestaw śrubek do montażu rolek oraz pręt gwintowany M8 do przedłużenia śruby zaciskającej klin w sterówce.

 

DSC 0457

 

Konieczna była też modernizacja fotelika, a dokładnie jego małych poprzecznych łączników. Trochę się pospieszyłem i przed dopasowaniem do ramy przykręciłem je na dwa wkręty. Jak się później okazało, dolny łącznik był pod złym kątem do metalowego wspornika na ramie. Efektem tego wszystkiego jest dodatkowy otworek, ale łatwo będzie go czymś zalepić (albo po prostu wkręcę małego wkręta w to miejsce i będzie lajtowo ;)).

 

DSC 0455

 

Dalsza zabawa była z rolkami. Na sam początek potrzeba było odpowiednio przygotować otwory na śrubę, co zajęło trochę czasu. Ani tego zrobić wiertarką, ani żadnym innym urządzeniem. Pozostał jedynie okrągły pilnik do metalu i trochę wysiłku ;) Po około 30 minutach pracy, udało się uzyskać otwór fi 10 przelotowo przez dwa wsporniki przy główce, a sam montaż rolek był już dziecinnie prosty. Na dolny zestaw rolek potrzeba było jedynie zrobić przelotowo przez rurę otwór pod śrubę M10 i przykręcić.

Osłonkę na rolki, a tym samym uchwyty na tekkalan zrobiłem z blaszki stalowej 1 mm. Kilka pomiarów rolek oraz kalkulacji, krótka zabawa z nożycami do blachy oraz wiertłem i tak w 20 minut miałem dwie sztuki ochronnych blaszek ;)

 

 

Montaż tylnej przerzutki - nic trudnego ;) Wkręcenie jednej śrubki ;)

 

DSC 0463

 

Dalej na liście prac był montaż klamkomanetek. Tutaj pojawił się mały kłopot, bo wciskając je maksymalnie do góry kierownicy, natrafiłem na część wygiętą w łuk, a jak wiadomo, obejmy niechętnie tolerują tak drastyczne zmiany średnic, czego efektem jest bardzo krótka część chwytowa dla dłoni (brakuje około 1.5 - 2 cm dla małego palca ;) ). Przez jakiś czas nie walczyłem z tą niedogodnością, ale już wtedy wiedziałem, że czeka mnie wymiana kierownicy. Tak też się stało, ale o tym później ;)

Nie łudźcie się zamontowanymi chwytami. Jak wsadzi się palec od spodu, to czuć wyraźnie, że końcówka kierownicy jest około 2 cm przed końcem chwytu :P

 

DSC 0465

 

Kolejny etap - hamulce.

 

DSC 0467

 

Cała kierownica wraz z linkami.

 

DSC 0471

 

Po puszczeniu linek wraz z pancerzami, przyszła kolej na łańcuch(y) ;)

Zakupione całe 4 sztuki (jeden poszedł do obecnego piona), z czego 3 do wykorzystania w tym projekcie. Każdy po 116 ogniw, co w sumie daje 441 cm łańcucha do dyspozycji. Łańcuchy połączyłem za pomocą pinów z zestawu (w sumie miałem 4 sztuki) oraz spinki, aby w razie czego móc tego gigantycznego węża wydostać z roweru ;) Na całe szczęście, nie potrzeba było ani skracać, ani przedłużać łańcucha. Wyszło bardzo zadowalająco. Przy środkowym blacie z przodu, obsługa całego zakresu kasety nie stanowi żadnej przeszkody dla przerzutki. Gorzej jest przy 'młynku' - przy zrzuceniu na ostatni lub przedostatni bieg na kasecie, przerzutka słabo napina łańcuch. Nie przeszkadza mi to zbytnio, bo i tak jeżdżę na środkowym blacie ;)

 

DSC 0468

 

Montaż łańcucha był praktycznie ostatnią rzeczą, z części montażu, dalej pozostała tylko regulacja - zarówno przerzutek, jak i hamulców. Już na tym etapie miałem wielką ochotę się przejechać, lecz przez niesprzyjającą pogodę, musiałem odłożyć pierwszy przejazd na inny dzień. Tak oto wyglądał rower przy bieżącym postępie prac:

 

 

W końcu nadszedł ten dzień… Wrażenia z pierwszej jazdy były nieziemskie i nigdy wcześniej dotąd niespotykane. Pierwsze metry można śmiało porównać do nauki jazdy na pierwszym rowerku, mając 4-5 latek. Ale tym razem, praktyka przychodzi o wiele sprawniej i już po 5 minutach mogłem śmiało zawrócić na całej szerokości asfaltu (o zgrozo – 5m szerokości :P). Wydawać się mogło, że to już wszystko, niemniej przeróżne przeróbki były dopiero przede mną…

 

5. Modyfikacje


Nie myliłem się, pierwszą rzeczą, którą należało zmienić, to kierownica. Zdemontowałem poprzednią, giętą, a na jej miejsce wstawiłem prostą, przyciętą na 480mm. Długość odpowiednia, aby spokojnie zmieścić klamkomanetki oraz chwyty.

 

DSC 0647

 

Kolejną sprawą, można by też rzec – bolesną sprawą – był fotelik. Z racji mojej filigranowej budowy ciała, brakowało amortyzacji pod plecami oraz tyłkiem, co poskutkowało kilkoma odgnieceniami. Na pomoc przyszedł pokrowiec wraz z wypełnieniem z pianki do ćwiczeń. Uszyty pokrowiec zawierał 3 komory, jedna pod tyłkiem, druga w okolicach kręgosłupa lędźwiowego, oraz trzecia przy łopatkach. Licząc od dołu, dałem 4 -3 -2 warstwy maty, gdzie każda warstwa ma 5mm grubości. Jeżdżę tak do tej pory, nie narzekam zbytnio na to rozwiązanie, choć jestem człowiekiem, który lubi zmieniać, udoskonalać, także i tutaj szukam lepszej alternatywy dla maty do ćwiczeń.

Po kilku próbnych przejazdach dało się także odczuć negatywny wpływ braku lusterek. Przy takim rowerze, gdzie po prostu nie ma możliwości zerknąć za siebie – jazda okazuje się niebezpieczna! Szybko rozejrzałem się w sieci za lusterkami wpuszczanymi w kierownicę i zakupiłem dwie sztuki. Różnica była kolosalna, a bezpieczeństwo oraz wewnętrzny komfort jazdy wzrósł do poziomu max ;)

Ostatnie jazdy próbne miałem możliwość wykonać jeszcze przed zimą 2013/2014, a jak wiadomo, listopad należy do miesięcy deszczowych i niezbyt rozpieszczających temperaturą. Była to idealna okazja do kolejnych przemyśleń nad modernizacją projektu. Na pierwszy ogień poszły błotniki. Zarówno na przednie, jak i tylne koło. Z tym drugim był odrobinę problem, gdyż zastosowany przeze mnie wahacz nie przewidywał montażu standardowych, aluminiowych błotników, toteż trzeba było wykazać się odrobiną inwencji twórczej. Efekty są dla mnie zadowalające. Drugą sprawą było osłonięcie części łańcucha, który przez swoją długość oraz odległość od ruchomych części zbierał wszelkie nieczystości jak gąbka wodę, stąd byłem zmuszony zastosować rurkę tekalanową. Ciężko jest z takimi częściami w naszym małym mieście – Krasnymstawie, lecz udało się! Rurka ta wykorzystywana jest jako przewód ciśnieniowy w ciężarówkach oraz maszynach rolniczych. Oto efekty:

 

 

Na tym etapie zakończyła się jesień, a z nią prace nad rowerem…

Jednak zima była dla mnie bardzo krótka (albo szybka), a już z pierwszymi cieplejszymi dniami zabrałem się do dalszych prac.

 

6. Malowanie


Nie mogłem już wytrzymać z tym beznadziejnym lakierem (a raczej jego brakiem, ehh) i zakupiłem podkład antykorozyjny w aerozolu + do tego lakier o kolorze, który wpadł mi w oko, a jeszcze wcześniej moja luba mi podrzuciła ;) pozdrowienia ;)

Ogólnie rzecz biorąc, za rozbiórkę roweru zabrałem się jeszcze tego samego dnia, a już po godzince pracy czyściłem wszelkie zakamarki z ognisk rdzy oraz resztek farby. Nie wszędzie udało się zrobić to tak, jak planowałem (miała być piaskarka od wujka, ale jakoś zaniemógł, więc trzeba było sobie poradzić pilnikiem do metalu, szczotką drucianą do wiertarki oraz papierem ściernym), niemniej już po pierwszej godzinie było widać efekty. Łatwo nie było, ale obserwując inne prace nad czyszczeniem stali przed malowaniem, wolałem się przyłożyć, aby po sezonie nie mieć niechcianej 'strukturki' pod lakierem.

Fotek podczas czyszczenia nie udało mi się zrobić, bo cały czas miałem ręce wymazane w tym, co znajdowało się na ramie, lecz pochwalić się mogę zdjęciami z etapów malowania.

W sumie, poszły dwie warstwy podkładu antykorozyjnego - szybko schnął (zadziwiająco :o), więc nie musiałem dużo czekać na położenie kolejnej warstwy. Po nałożeniu dwu warstw, pozwoliłem sobie odczekać około godzinki, aby podkład wysechł nie tylko na wierzchniej warstwie (pod palcem ;)), ale i nieco głębiej. Gdy słonko jeszcze świeciło, zabrałem się za lakierowanie kolorem wierzchnim. W sumie nałożyłem 3 warstwy. Sam lakier ma miłą dla oka barwę oraz małe połyskujące punkciki, jednak wymaga jeszcze trochę dopieszczenia.

No i wspomniane zdjęcia:

 

 

Druga strona, tuż przed podkładem:

 

 

Po dwóch warstwach podkładu:

 

DSC 0777

 

Czas na ltrzy warstwy lakieru...

 

 

Podsumowując malowanie - na ramę położyłem 3 warstwy lakieru z kolorem, a na niego 3 kolejne warstwy lakieru bezbarwnego. Całość wyszła całkiem ok, pomijając niektóre elementy, które nie zostały dokładnie przeze mnie przeszlifowane. Niemniej, porównując to co jest teraz z tym, co było – niebo a ziemia! ;)

Jako niespodziewankę (i Wam i samemu sobie), poleciałem po bandzie i pomalowałem dodatkowo widelec oraz błotniki. Procedura malowania taka sama jak w przypadku ramy, niemniej na błotniki poszła nieco uboższa warstwa podkładu z racji tego, że zawartość puszki w zadziwiającym tempie się opróżniła ;) Kolor oraz bezbarwny - po 3 warstwy.

A teraz trochę fotek:

Zestaw pomalowanych części:

 

 

Etap pierwszy - montaż widelca:

 

DSC 0787

 

Drugi - suport + przerzutka przód:

 

DSC 0788

 

Korba do zestawu:

 

DSC 0789

 

Nie obyło się także bez rurki z tekalanu:

 

DSC 0790

 

Przednie koło...

 

DSC 0791

 

... oraz tylne wraz ze stopką

 

DSC 0792

 

Zespół napędowy gotowy! Brakujący łańcuch oraz tylna przerzutka już na miejscu.

 

DSC 0793

 

Kierownica oraz wszystkie linki wskoczyły na swoje miejsce:

 

DSC 0794

 

Najważniejsza sprawa - fotelik:

 

DSC 0795

 

Błotniki oraz pokrowiec na fotelik zajęły swoje miejsca, a rower gotowy jest do drogi ;)

 

DSC 0796

 

7. Specyfikacja i podsumowanie


Każda budowa, niezależnie czy to urządzenie z zakresu AGD, motoryzacji, czy sportu – sprawia wielką frajdę. Poznawanie różnych metod wykonania elementów, ich funkcjonalności oraz sposobu działania są bardzo kształcące. Nie inaczej było w tym przypadku. Miło jest patrzeć, jak to co rodzi się w głowie realizuje się w rzeczywistości, aby później cieszyć oczy właściciela, a także wszystkich dookoła.

Na dzień dzisiejszy, jadąc po raz dziesiąty do miasta Krasnystaw, zawsze natrafiam na uśmiechnięte twarze, niektórzy nawet nie wstydzą się pomachać, a wśród najmniejszych słychać tylko zachwyt oraz pytania ‘co to za rower?’.

Całość oceniam bardzo pozytywnie, a każdego, kto ma wątpliwości co do budowy/kupna, czy nawet przejażdżki takim rowerem – chętnie zapraszam do dyskusji. Jestem pewien, że większość z Was z pewnością przerzuciłaby się z wbijającego w tyłek siedzenia, na rzecz wygodnego fotela. {jcomments on}

Rower budowany z pomocą urzytkowników forum poziome w TYM wątku.

 

Krótka specyfikacja:

 Długość całkowita: 2165 mm
 Baza kół: 1320 mm
 Wysokość siedziska: 410 mm
Wysokość suportu: 575 mm
Wysokość szczytu oparcia fotelika: 850 mm
Wysokość mostka: 845 mm
Wysokość maksymalna (wliczając linki): 860 mm
Koło tylne: 26"
Opona tył: Kenda Kwest 26 x 1.5"
Koło przednie: 20"
Opona przód: Kenda Kwest 20 x 1.5"
Kaseta: CS M770, 11-32T
Korba: FC M540, 26/36/48
Suport: BB ES30 Octalink
Hamulce P+T: BR M770
Klamkomanetki: ST M510 3x9
Łańcuch: 3 x CN HG53 (348 ogniw)
Przerzutka przód: FD M770-e
Przerzutka tył: RD M772